„Karolcia” – recenzja

Krzysztof Niedźwiedzki recenzuje:

FESTIWAL TEATRÓW DLA DZIECI – AKT TRZECI „KAROLCIA”

Na szczęście nie wszystkim musi się wszystko podobać. Jedni lubią pogodne pluszowe bajki w rodzaju Kubusia Puchatka, inni zachwycą się… No właśnie „Karolcią”. To dziwna bajka. Mroczna i chwilami wchodząca w klimaty „Procesu” Franza Kafki. Nie musi to oczywiście być zarzut. Wszak „Jaś i Małgosia” braci Grimm to horror. Ojciec z ekonomicznych powodów chce się pozbyć swoich dzieci i porzuca je w lesie (dwukrotnie). Baba Jaga to ludożerca, ale kończy marnie, bo Małgosia wrzuca ją do pieca i smaży. A wszystko kończy się dobrze, bo rezolutne dzieci wracają do domu obładowane skarbami, ratując w ten sposób domowy budżet. Czytamy tę bajkę dzieciom, jednocześnie słusznie oburzając się, że jakiś barbarzyńca, chcąc się pozbyć psa, przywiązuje go do drzewa w lesie.

Wróćmy do „Karolci”. Tytułowa bohaterka wchodzi w posiadanie zaczarowanego koralika spełniającego marzenia . I zaczyna się karuzela życzeń: zabawki, sukienki i wszystkie inne dziecięce potrzeby. Na szczęście w końcu przychodzi opamiętanie i udaje się moc koralika wykorzystać dla szlachetnego i ważnego celu.

Atutem jest musicalowa forma spektaklu, jego multimedialność i choreografia. „Karolcia” to bajka o marzeniach, wyborach i osiąganiu celu.

fot. Anna Bubula