„Akademia Pani Beksy” – recenzja

Krzysztof Niedźwiedzki recenzuje:

FESTIWAL TEATRÓW DLA DZIECI – AKT PIĄTY „AKADEMIA PANI BEKSY”

Rock opera. Protest song. Manifest. Spektakl „Akademia pani Beksy” w wykonaniu Teatru Lalki i Aktora „Kubuś” cały czas rozgrywa się wobec „Akademii pana Kleksa” Jan Brzechwy. Ktoś musiał dopełnić chłopięcy świat pierwowzoru, ktoś musiał wreszcie wziąć pod uwagę, że w alfabecie, po literze „A” następuje „B” – czyli Basia.

Julia Holewińska to napisała, Robert Drobniuch wyreżyserował, a widzowie oglądają. I co? Chłopcy zastąpieni przez dziewczynki, a piegi przez łzy. Pani Beksa prowadzi swoją Akademię niczym frontwoman rockowej kapeli, opowiadając o podstawowych prawdach przywilejach i obowiązkach. To piękny , mądry i ważny spektakl, utrwalający wiarę we własne możliwości. Światło, muzyka, pies Balzakin na perkusji i Różowa Królowa, której przesłanie „Róż włóż” raczej nie ma się prawa przebić.

Po takim spektaklu chyba każdy chciałby być dziewczynką.

fot. Anna Bubula